Rozwój prawa karnego w okresie renesansu

napisy

Prawo, jak każdy dobrze wie, jest dziedziną dotykającą niemalże każdego obywatela. Powinno być równe i sprawiedliwe, a wyroki bezstronne. Jednak nie zawsze tak bywało. Okres mroków średniowiecza zapoczątkował jednak tendencję, która miała na celu stworzenie prawa mniej krwawego, a jednocześnie bardziej sprawiedliwego. Choć wciąż rację miał ten, kto miał władzę.

Karol V

Ważną postacią w historii prawa był król Karol V. To z jego inicjatywy, w 1532 roku, powstał dokument o nazwie Constitutio Criminalis Carolina, który to miał na celu uporządkowanie prawne w postaci jednego aktu. Można powiedzieć, że był to kolejny kodeks, który zdominował myślenie o prawie w okresie przedoświeceniowym. Wśród zasad, które rządziły w tamtym okresie można wymienić choćby zwycięstwo zasady publicznoprawnej, waga winy równa dowodowi, rozbudowanie okoliczności co do wyłączenia odpowiedzialności karnej oraz kary publiczne oparte na brutalności i cielesności.

paragraf

Samowola

Oczywiście istniały sądy, które, opierając się na zasadach prawa rzymskiego mogły wydawać wyroki. Niestety były to wyroki okrutne i niedostosowane do zasady sprawiedliwości. Kastowość społeczna sprawiała, że różne były kary za to samo przestępstwo, wyjaśnia prawnik Kraków. Najważniejszą zasadą było confessio est regina probationum, czyli taki sposób patrzenia na sprawcę, który przyznając się mówił zawsze prawdę. A przyznanie uzyskiwano poprzez tortury. Co więcej, nie było nawet wymogu publikowania wyroku w sprawie, dzięki czemu wiele wyroków odbywało się szybko i po cichu.

sedzia

Anglia

Nieco inaczej było wówczas w prawie angielskim, gdzie dużo do powiedzenia miało sądownictwo królewskie. Proces miał tam charakter publiczny i kontradyktoryjny, a o winie zwykle decydowała ława przysięgłych. Istotna była swoista równość wobec prawa oraz niezwykle rozwinięta jak na tamte czasy wolność słowa.

Prawo w okresie przejściowym to z pewnością dwustolecie między średniowieczem a oświeceniem. Jest to czas, w którym wiele krajów decyduje się na zmiany, które – jak się okazuje – wcale nie idą na dobre obywatelowi.